Kategorie
duchowość psychologia retoryka społeczeństwo

Aborcja, gdzie jesteśmy?

Podzielę się swoim poglądem na temat aborcji. Myślę o tym od paru tygodni, odkąd przeczytałem program wyborczy jednego z kandydatów na prezydenta RP, a teraz dodatkowo jest to temat bieżący. Piszę o tym, bo chcę oddać swój głos w tej sprawie i piszę do ludzi, którzy interesują się wymianą poglądów i nie przeraża ich zbyt długa wypowiedź. TLDR? GBYE.

Według mnie człowiek powinien mieć prawo do samobójstwa oraz do zabicia życia w sobie, pod warunkiem, że nie zagraża to bezpośrednio życiu innych, czyli tych poza jego ciałem. Nie oceniam czy to słuszne, bo moim zdaniem taka ocena jest indywidualną sprawą podmiotu, który to powinien mieć możliwość legalnego i świadomego działania w kierunku śmierci własnej. Podkreślę tutaj, świadomego nie w sensie duchowym (bo po pierwsze być może to nie jego bajka, a po drugie to niemożliwe), tylko w sensie społecznym. Aby mógł o swoim dylemacie życia i śmierci jawnie porozmawiać z lekarzem lub terapeutą państwowym. I wtedy, po odpowiednich konsultacjach, po pewnej przyjaznej procedurze, mógł zadecydować sam. Według swojego sumienia oraz systemu wartości lub jednego i drugiego albo żadnego z nich. I żeby każda z jego decyzji odebrana była z szacunkiem.

Ktoś może stwierdzić, że nie mam swojego zdania, bo nie opowiadam się za słusznością lub niesłusznością decyzji o śmierci własnej lub człowieka, którego noszę w sobie. Odpowiem na to tak: obecnie uważam, że gdybym zdecydował się na odebranie sobie życia w tej chwili, to mój wybór byłby niesłuszny. Niespójny ze mną. Nie mój. A to jest moje życie. To ja je przeżywam i to ja oddaję je komu chcę lub zatrzymuję je dla siebie. Bez możliwości tego wyboru jestem dzieckiem albo niewolnikiem. A żeby w państwie były osoby legalnie dorosłe to muszą mieć do takiego wyboru niezbywalne prawo. I owszem, ja mogę być czyimś niewolnikiem, ale z własnego wyboru.

Mamy teraz sytuację trudną. Jedna strona podchodzi do przerwania życia dziecka we wczesnej jego fazie jak do czegoś, czego warunki da się ustalić, druga porównuje ten zabieg do odsysania ludzi wielkim odkurzaczem. Zatrzymajmy się w tym miejscu. Z pewnością czym innym jest dla matki poronienie, a czym innym śmierć jej dziesięcioletniego dziecka. Tak samo, choć w obu przypadkach jest to według mnie śmierć człowieka, to jeśli jest to działanie z premedytacją, to w pierwszym przypadku moglibyśmy mówić o legalnym zabiciu dziecka we własnym brzuchu, a w drugim o karalnym zabójstwie dziecka. Te kwestie da się rozróżnić. A to, czy uznamy je w świetle prawa za tożsame, wywołuje mocne reakcje społeczne.