Kategorie
joga

Oddychanie naprzemienne – prosty sposób na uspokojenie

Mniej więcej: 2 min. czytania

Oddech, który porządkuje

Są takie praktyki, które wydają się zbyt proste, żeby mogły działać. Oddychanie naprzemienne – raz przez jedną dziurkę nosa, raz przez drugą – należy właśnie do tej kategorii. A jednak od setek lat wraca w różnych tradycjach jako sposób na uspokojenie, skupienie i powrót do siebie.

Nie wymaga maty, aplikacji ani specjalnych warunków. Wystarczy kilka minut i odrobina uwagi.

Stara praktyka, stare obserwacje

Oddychanie naprzemienne wywodzi się z tradycji jogi. W dawnych tekstach opisywano je jako sposób na „oczyszczanie kanałów” i przygotowanie umysłu do medytacji. Dziś można to czytać bardziej przyziemnie: jako metodę regulowania układu nerwowego.

Już dawno temu zauważono, że oddech nie jest tylko mechaniczną wymianą powietrza. To jedno z niewielu narzędzi, które mamy zawsze przy sobie i które pozwala wpływać na to, jak czujemy się w danej chwili.

Co na to współczesna nauka?

W ostatnich latach oddychaniem zaczęli interesować się także badacze. Wyniki są zaskakująco spójne: naprzemienne oddychanie sprzyja uspokojeniu organizmu, obniża tętno i pomaga wyjść z trybu ciągłej mobilizacji.

Autorzy jednego z badań opublikowanych w International Journal of Yoga zauważają, że praktyka ta pomaga przywrócić równowagę w autonomicznym układzie nerwowym i poprawia parametry pracy serca.

Innymi słowy – organizm dostaje sygnał, że nie musi być cały czas w gotowości.

O znaczeniu świadomego oddechu pisze też James Nestor, autor książki Oddech. Jak podkreśla:

„Oddech jest narzędziem, dzięki któremu możemy świadomie regulować nasz układ nerwowy”.

Dla kogo i kiedy?

Oddychanie naprzemienne bywa szczególnie pomocne wtedy, gdy:

  • czujesz napięcie, którego nie potrafisz „rozładować”,
  • masz gonitwę myśli przed snem,
  • pracujesz głową i trudno Ci się skupić,
  • jesteś między jednym zadaniem a drugim i potrzebujesz chwili przejścia.

To dobra praktyka na początek dnia, ale też na jego zamknięcie. Kilka minut wystarczy – nie chodzi o perfekcję ani liczenie oddechów, tylko o uważność.

Na koniec

Oddychanie naprzemienne nie rozwiąże wszystkich problemów. Nie zastąpi snu, odpoczynku ani rozmowy. Ale bywa dobrym pierwszym krokiem – małym gestem w stronę większego spokoju.

Czasem naprawdę wystarczy zmienić sposób oddychania, żeby choć na chwilę zmienić sposób bycia.