Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Duchowe pominięcie

czyli o roli transcendencji we współczesnych modelach psychologicznych

Psychologia jako nauka bywa w swym rozwoju zabawna, zwłaszcza gdy umniejsza znaczenie transcendencji w życiu człowieka. Im współcześniejsza i naukowa, tym bardziej ewolucyjna i biologiczna, a mniej opisowa tam, gdzie nie da się zastosować metody naukowej. Niniejszy esej będzie oceną wybranych treści z popularnego podręcznika do psychologii pt. Psychologia. Kluczowe koncepcje Philipa Zimbardo, dotyczących elementów transcendencji (a raczej ich eliminowania), z perspektywy filozofii nauki.

Gdzie są wyniki?

Niezwykły temat, który psychologia naturalnie zaczęła badać poprzez introspekcję, nie przyniósł jej wymiernych rezultatów. To, co ktoś poczynił na drodze wglądu, trudne było do zreplikowania, a to przeszkadzało w nazywaniu wyciągniętych na tej drodze wniosków naukowymi. Ze skrajną pomocą nadszedł później behawioryzm, dzięki któremu dało się przeprowadzać skuteczne eksperymenty laboratoryjne i wyciągać na ich podstawie generalizacje w odniesieniu do zachowania gatunku ludzkiego. Jednak kolejne podejścia, coraz bardziej biorące pod uwagę wpływ kultury na jednostkę oraz płynne kształtowanie się jej postaw, a nie tylko to, do czego skłonna jest ona w warunkach hermetycznych, zdają się nadawać dzisiejszej psychologii całkiem sensowny obraz człowieka i powodów jego działań. Ale czy tak jest na pewno? Odpowiedzi rozstrzygające są w nauce raczej bazą do nowych pytań, zatem pytanie o pewność jest bardziej retoryczne. Spróbujmy jednak tej retoryce uczynić zadość. 

Piramida bez głowy

Weźmy przykład bardzo popularny, a mianowicie piramidę Maslowa. Opisuje ona potrzeby człowieka w hierarchii, w której każda kolejna potrzeba służy jako podstawa do kultywowania kolejnej. Przypomnijmy: potrzeby biologiczne/fizjologiczne, bezpieczeństwo, przynależność i miłość, szacunek, samorealizacja, transcendencja. Model ten, z pozoru spójny, poddany został jednak kilkukrotnej krytyce. Przykładowo jedna z tych analiz krytycznych wskazywała na brak uwzględnienia w modelu Maslowa różnic kulturowych, a inna z kolei na fakt, że struktura potrzeb jest bardziej płynna niż hierarchiczna i zależy od kontekstu, w którym znajduje się jednostka. Ponadto, coraz ważniejsze stało się to, aby hierarchię motywów rozpatrywać w kontekście ewolucyjnym, gdzie najważniejszymi motywatorami są przetrwanie, rozmnażanie oraz przetrwanie potomstwa. Mówiąc krótko, rewizja hierarchii potrzeb Maslowa z perspektywy psychologii ewolucyjnej doprowadziła do uproszczenia wierzchołka jego piramidy. Samorealizacja i transcendencja zostały zastąpione w rezultacie dobieraniem się w pary i rodzicielstwem.

Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Inteligencja miłości

jako propozycja uproszczenia teorii wokół tematu inteligencji

Co prowadzi nas do miłości? Oto pytanie, które angażuje inteligencję. Dlaczego? Ponieważ skłania nas do rozróżniania (odpowiadania na pytanie to czy tamto?), w kontekście najważniejszego czynnika ludzkiej samorealizacji – miłości, której wartość podkreślają nawet ludzie w pełni zrealizowani. Z definicji więc: inteligencja jest tym, co prowadzi nas do miłości.

…wybór, który prowadzi do miłości
oraz ten, który od niej oddala
świadczą o ludzkiej inteligencji…

anonim 😉

W mowie potocznej używamy sformułowania inteligentny wybór lub mało inteligentny wybór. Możemy też usłyszeć skargę, np.: to co zrobiłeś, nie było zbyt inteligentne, a nawet wykrzyknik: co za brak inteligencji! Wnioskując z prostoty tego przekazu, widzimy, że inteligencja jest potocznie rozumiana jako zdolność do podejmowania właściwych decyzji, która może być zarówno wysoko rozwinięta jak i z pozoru nieobecna. Słowo właściwych jest tutaj zależne od podmiotu, który je ocenia.

Co pozostaje bez miłości?

Propozycja inteligencji miłości korzysta z mowy potocznej w równym stopniu, co z obserwacji przypadków, w których osoby mając dobry status społeczny, grono przyjaciół, a nawet wielbicieli oraz korzystną sytuację materialną, były w stanie odebrać sobie życie w wyniku dojmującej rozpaczy, braku nadziei lub poczucia bycia obciążeniem dla innych. Nie brzmi to jak opis profilu osoby, która doświadcza miłości, prawda? Z jednej strony ciężko ludziom, którzy wznieśli się wysoko w hierarchii społecznej odmówić inteligencji adaptacyjnej, a jednocześnie ciężko uznać ich ostatnią życiową decyzję za właściwą inteligencji.

Kategorie
pisanie psychologia

Pisanie o sobie – po co to komu?

Zadajmy sobie dziś pytanie, czy pisanie introspektywne jest dla nas. Zobaczmy też jakie ma cele i jaką proponuje metodę oraz jaka jest pomiędzy nimi relacja.

Po pierwsze cel

Pierwszym celem pisania introspektywnego jest rozpoznawanie związku pomiędzy naszymi doświadczeniami, oczekiwaniami, a odczuciami.

Doświadczenia to coś, co już mamy. Tworzą one tło dla interpretacji kolejnych wrażeń, które odbieramy zmysłami. Przykładowo, ktoś coś mówi, na przykład, Hello!, i na bazie naszych przeszłych doświadczeń odbierzemy ten sygnał na różne sposoby. Być może wcześniej ta osoba witała się z nami inaczej, radośniej, szczerzej – tego typu interpretację nadamy na bazie reakcji, jaką wzbudzi w nas jej powitanie.

Gdyby przed tym Hello!, ktoś spytał nas, Jakie są twoje oczekiwania względem powitań tej osoby?, prawdopodobnie powiedzielibyśmy, Że co? Nie mam żadnych. Jednak kiedy sytuacja ma miejsce, możemy zareagować tak, jakbyśmy oczekiwali innego powitania, Zawsze mówiłeś do mnie “Cześć”, teraz mówisz “Hello”, musiało się coś między nami zmienić, czuję to.

Ostatni punkt, czyli odczucia, to właśnie nasza spontaniczna reakcja na bodziec, którym jest przywitanie. Możemy poczuć przyspieszony puls, zacisk w gardle, rozluźnienie, radość, cokolwiek. Na ich podstawie możemy dokonać nadinterpretacji, to znaczy pomyśleć, Zacisk w gardle mam zawsze wtedy, gdy mam do czynienia z nieszczerością, w takim razie to “Hello” musiało być nieszczere.

To co istotne, to że z taką interpretacją nie ma żadnego problemu. Możemy ufać swoim emocjom bezgranicznie i rozpoznawać swoje odczucia i nasze interpretacje jako niezawodne, powołując się na intuicję i doświadczenie. Nikt nam tego nie zabroni, ani nas do tego nie zmusi. Pytanie tylko, czy jest to dla nas korzystne, tzn. czy czujemy dzięki temu spokój czy raczej wybija nas to ze spokoju lub podsyca nasz niepokój.

Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Dylemat, który nas dzieli

Samopoczucie można rozpoznać po chęci do działania. Jeśli ciągle go brak to pewnie jest kiepskie. Podejmowanie decyzji wydaje się wtedy ciężarem i jesteśmy zwyczajnie nieszczęśliwi.

Rozpoznanie problemu

Co wtedy zrobić? Po pierwsze trzeba taką sytuację rozpoznać. Przyznać, że istnieje i że nas męczy. Po drugie, zapytać siebie na czym polega nasz dylemat. Bądźmy ze sobą szczerzy: czujemy się źle, bo wybierając jedną rzecz, tracimy tę drugą. Każdy rodzaj przygnębienia polega właśnie na tym.

Nawet w przypadku, gdy odszedł nam ktoś bliski, to i tak źródłem naszego nieszczęścia jest ten sam dylemat: “Co mam zrobić? Jeśli pójdę przez siebie tak, jak gdyby nigdy nic, to jeszcze niechcący zgorzknieję. Jeśli zaś przytłumię rozpacz, to któregoś razu wyjdzie mi ona bokiem i to do tego w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli jednak moja żałoba będzie zbyt długa, zmarnuję swój czas tkwiąc w bezczynnym ubolewaniu”.

Myślimy potem: “Rok żałoby to w sam raz, tak wypada, kogo to obchodzi, że tak w rzeczywistości czuję się świetnie”, albo: “Tańczę, spotykam się z ludźmi, ale w środku serca płaczę. Czasem nawet mam ochotę komuś przywalić”.

Kategorie
psychologia retoryka

Lubisz element zaskoczenia?

Introspekcja zaczyna się wraz z decyzją, że chcielibyśmy się przyjrzeć swojej reakcji w danej sytuacji – z definicji przeszłej. Niektóre techniki pisania introspektywnego działają na sytuacji wyobrażonej, ale i tak budujemy je na bazie swoich doświadczeń. Poniższy tekst opisuje problem potrzeb niewyrażonych o czasie i jego częstego efektu – zachowania znanego w psychologii jako pasywno-agresywne. Takie zachowania często dotykają partnerów w kryzysie związku – jeśli masz taką sytuację, polecam technikę pisania Gdzie jesteś, kochanie?. A na razie tekst.

Ciche napięcie

Istnieją sytuacje, w których wydaje nam się, że wszystko jest w porządku, aż tu nagle… bum! Niby było dobrze, chociaż gdzieś już ukradkiem dostrzegaliśmy pierwsze sygnały. Coś wisiało w powietrzu…

Dom. Trzy dni ciszy, w których każdy robi swoje. Można powiedzieć: “Nic się nie dzieje”. Słychać świergot ptaków, ludzie się relaksują, ale… chwila… bo jeśli dobrze się przyjrzeć i usytuować kamerę w cichym narożniku mieszkania, to widać, że ktoś chodzi z tykającą bombą! Chodzi i czeka na właściwy moment, aby przeprowadzić zamach! Co się dzieje? Czy nie wie jak ją rozbroić? Nie wie też gdzie ją podłożyć? Może nie wie nawet komu!

Zbliżenie kamery i pstryk, mamy zdjęcie. Przyglądamy się twarzy zamachowca z bliska i ledwo ją rozpoznajemy. Dopiero po dłuższej chwili, dopiero oglądamy relację w “Wiadomościach Rodzinnych”, dochodzimy do tego, że to byliśmy my.

Ona temu winna…

“Niech nikt nie próbuje mi wmówić, że zrobiłem to z wyrachowania!”, zaczynamy się tłumaczyć, “Ta bomba wpadła mi do rąk! Ktoś mi ją podłożył! Oto prawdziwy powód! Wy wszyscy źle mnie zrozumieliście! Nikt nie zrozumiał mnie dobrze! Mówiłem im, a oni zrobili inaczej, niż im powiedziałem! To wszystko przez nich! Co za ludzie! Co za świat!”. I tak dalej…