Kategorie
Bez kategorii duchowość filozofia psychologia

Poklask w sanskrycie

Wybrałem ten artykuł, bo dotyczy czegoś, do czego miewam słabość. I myślę, że nie tylko ja…

… a chodzi tu o sławę i rozgłos. I żebyśmy mieli jasność, nie jest to wyłącznie parcie na szkło. Potrzeba rozgłosu jest czymś subtelnym i dotyczy czegoś więcej niż jawnej ochoty bycia w centrum uwagi. Wiąże się np. z dążeniem do posiadania racji, do bycia aprobowanym i podziwianym, do bycia kimś w towarzystwie. Chodzi też o lajki, o komentarze, o odzew, followersów, o potwierdzenie, że jesteśmy nie tylko okej, ale bardzo okej.

To wszystko, gdy napisać o tym jawnie, rzadko kiedy obudzi w kimś myśl: o, to ma coś ze mną wspólnego. Raczej gardzimy taką postawą i trudno przyznać, że mamy takie chwile w swoim życiu, gdzie potrzebujemy uwagi i kiwania głów innych.

Wybrałem ten artykuł również dlatego, że jest absolutnie bezkompromisowy. To w jaki sposób podchodzi do poklasku jest… godne oklasków. Tak więc zapraszam na kolejny kawałek sekciarskiego chlebka. Zapoznajmy się ze słowem: pratiṣṭhā.

Pięknie pachniesz, co to?

Pratiṣṭhā w sanskrycie oznacza sławę, chwałę i rozgłos itp. i wszyscy czasami mamy na nią smaka. Pracujemy wtedy by ją zdobyć i jesteśmy zadowoleni, gdy ją otrzymujemy. Dla niektórych jest to nawet popęd wiodący. Ludzie nim obdarzeni zdolni są poświęcić swoje życie dla sławy własnej, czy choćby swojej rodziny, kraju albo ulubionej drużyny sportowej.

Hare, hare! Patrzcie na nas!
Kryszna górą, heja!
Kategorie
duchowość filozofia partnerstwo psychologia

Powód samotności

W ostatnim wpisie mówiłem o tym czym jest dla mnie bhakti-joga. Zanim któregoś razu opublikuję czym ona jest podręcznikowo, weźmy praktyczną bolączkę na którą daje ona ciekawą perspektywę. Temat samotności.

Przetłumaczę teraz artykuł ze strony jiva.org. Pisze tam mój nauczyciel i wybieram takie, które mnie na dany moment ciekawią. Nie będę ich tłumaczył bez własnego komentarza, bo jest tam sporo terminów, które trzeba wyjaśnić.

Pierwszy tekst dotyczy samotności. Ostatnio mam z nią więcej do czynienia więc mnie zainteresował. Nie jest to doświadczenie wyłącznie przykre. Chociaż czym innym jest bycie samemu, a czym innym samotność. W tym artykule samotność rozumiana jest raczej jako coś niechcianego czy też właśnie przykrego. I chyba z reguły tak się o niej mówi.

Tożsamość duszy

Zaczynamy z grubej rury. Słowa dusza będę tutaj używał do określenia tego, co w sanskrycie nazywa się ātmā. Być może nie jest to najlepsze tłumaczenie, ponieważ ma sporo naleciałości kulturowych. Wolę jednak to niedoskonałe słowo niż tekst przesiąknięty enigmatycznym sanskrytem. Powiem tylko jaka jest podstawowa różnica pomiędzy duszą a ātmą. Otóż dusza w rozumieniu chrześcijańskim ma swój początek, bo tworzy ją Bóg i to w momencie zaistnienia ciała w wyniku miłości rodziców. Jeśli chodzi o wedantę, dusza jest czymś co jest równie stare/młode co Bóg i przechodzi z ciała do ciała. Tak więc ātmā nie została przez Niego stworzona, ale jest częścią jednej z Jego trzech energii – energii pośredniej.

By the way, na samym dole artykułu będzie słowniczek terminów sanskryckich, których tutaj występują.

Mówiąc krótko o energiach Boga, wyróżniamy:
– Wewnętrzną, intymną. Dzięki niej przejawia się łaska.
– Pośrednią, to właśnie my, hurra, niezliczone wieczne dusze.
– Zewnętrzną, tak zwany matrix lub w sanskrycie maja. Energia materialna, natura od namacalnej po atomy, kwarki, struny i wibracje.

No więc prawdziwą tożsamością duszy jest to, że jest ona częścią pośredniej energii Kryszny. Tutaj od razu wtrącę słów kilka.

Kategorie
duchowość filozofia psychologia

Bhakti-joga, co to?

Dużo myśli przychodzi mi do głowy. Z jednej strony chciałbym napisać o bhakti w sposób podręcznikowy i bezosobowy, a z drugiej zupełnie mija się to z celem zarówno blogowania jak i… samej filozofii bhakti. Żyję tym i chyba najfajniejsza perspektywa będzie taka, jaką mogę zaoferować bez owijania w bawełnę, czyli perspektywa wyznawcy, sekciarza i ucznia swojego mistrza.

Zadaję też sobie pytanie, do kogo piszę tego posta. Bo jest on specyficzny, mówi przecież o kwestiach wiary. Czy np. Katolik powinien porzucić taki tekst w przedbiegach? Myślę, że nie. Czy ateista powinien zacząć na boczku szukać argumentów dyskredytowania takiej postawy? Nie sądzę. Czy inny bhakta (osoba na ścieżce bhakti-jogi) znajdzie tutaj coś ciekawego? Być może. A być może powinni przestać czytać. It’s up to you.

Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Duchowe pominięcie

czyli o roli transcendencji we współczesnych modelach psychologicznych

Psychologia jako nauka bywa w swym rozwoju zabawna, zwłaszcza gdy umniejsza znaczenie transcendencji w życiu człowieka. Im współcześniejsza i naukowa, tym bardziej ewolucyjna i biologiczna, a mniej opisowa tam, gdzie nie da się zastosować metody naukowej. Niniejszy esej będzie oceną wybranych treści z popularnego podręcznika do psychologii pt. Psychologia. Kluczowe koncepcje Philipa Zimbardo, dotyczących elementów transcendencji (a raczej ich eliminowania), z perspektywy filozofii nauki.

Gdzie są wyniki?

Niezwykły temat, który psychologia naturalnie zaczęła badać poprzez introspekcję, nie przyniósł jej wymiernych rezultatów. To, co ktoś poczynił na drodze wglądu, trudne było do zreplikowania, a to przeszkadzało w nazywaniu wyciągniętych na tej drodze wniosków naukowymi. Ze skrajną pomocą nadszedł później behawioryzm, dzięki któremu dało się przeprowadzać skuteczne eksperymenty laboratoryjne i wyciągać na ich podstawie generalizacje w odniesieniu do zachowania gatunku ludzkiego. Jednak kolejne podejścia, coraz bardziej biorące pod uwagę wpływ kultury na jednostkę oraz płynne kształtowanie się jej postaw, a nie tylko to, do czego skłonna jest ona w warunkach hermetycznych, zdają się nadawać dzisiejszej psychologii całkiem sensowny obraz człowieka i powodów jego działań. Ale czy tak jest na pewno? Odpowiedzi rozstrzygające są w nauce raczej bazą do nowych pytań, zatem pytanie o pewność jest bardziej retoryczne. Spróbujmy jednak tej retoryce uczynić zadość. 

Piramida bez głowy

Weźmy przykład bardzo popularny, a mianowicie piramidę Maslowa. Opisuje ona potrzeby człowieka w hierarchii, w której każda kolejna potrzeba służy jako podstawa do kultywowania kolejnej. Przypomnijmy: potrzeby biologiczne/fizjologiczne, bezpieczeństwo, przynależność i miłość, szacunek, samorealizacja, transcendencja. Model ten, z pozoru spójny, poddany został jednak kilkukrotnej krytyce. Przykładowo jedna z tych analiz krytycznych wskazywała na brak uwzględnienia w modelu Maslowa różnic kulturowych, a inna z kolei na fakt, że struktura potrzeb jest bardziej płynna niż hierarchiczna i zależy od kontekstu, w którym znajduje się jednostka. Ponadto, coraz ważniejsze stało się to, aby hierarchię motywów rozpatrywać w kontekście ewolucyjnym, gdzie najważniejszymi motywatorami są przetrwanie, rozmnażanie oraz przetrwanie potomstwa. Mówiąc krótko, rewizja hierarchii potrzeb Maslowa z perspektywy psychologii ewolucyjnej doprowadziła do uproszczenia wierzchołka jego piramidy. Samorealizacja i transcendencja zostały zastąpione w rezultacie dobieraniem się w pary i rodzicielstwem.

Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Inteligencja miłości

jako propozycja uproszczenia teorii wokół tematu inteligencji

Co prowadzi nas do miłości? Oto pytanie, które angażuje inteligencję. Dlaczego? Ponieważ skłania nas do rozróżniania (odpowiadania na pytanie to czy tamto?), w kontekście najważniejszego czynnika ludzkiej samorealizacji – miłości, której wartość podkreślają nawet ludzie w pełni zrealizowani. Z definicji więc: inteligencja jest tym, co prowadzi nas do miłości.

…wybór, który prowadzi do miłości
oraz ten, który od niej oddala
świadczą o ludzkiej inteligencji…

anonim 😉

W mowie potocznej używamy sformułowania inteligentny wybór lub mało inteligentny wybór. Możemy też usłyszeć skargę, np.: to co zrobiłeś, nie było zbyt inteligentne, a nawet wykrzyknik: co za brak inteligencji! Wnioskując z prostoty tego przekazu, widzimy, że inteligencja jest potocznie rozumiana jako zdolność do podejmowania właściwych decyzji, która może być zarówno wysoko rozwinięta jak i z pozoru nieobecna. Słowo właściwych jest tutaj zależne od podmiotu, który je ocenia.

Co pozostaje bez miłości?

Propozycja inteligencji miłości korzysta z mowy potocznej w równym stopniu, co z obserwacji przypadków, w których osoby mając dobry status społeczny, grono przyjaciół, a nawet wielbicieli oraz korzystną sytuację materialną, były w stanie odebrać sobie życie w wyniku dojmującej rozpaczy, braku nadziei lub poczucia bycia obciążeniem dla innych. Nie brzmi to jak opis profilu osoby, która doświadcza miłości, prawda? Z jednej strony ciężko ludziom, którzy wznieśli się wysoko w hierarchii społecznej odmówić inteligencji adaptacyjnej, a jednocześnie ciężko uznać ich ostatnią życiową decyzję za właściwą inteligencji.

Kategorie
filozofia psychologia retoryka

Dylemat, który nas dzieli

Samopoczucie można rozpoznać po chęci do działania. Jeśli ciągle go brak to pewnie jest kiepskie. Podejmowanie decyzji wydaje się wtedy ciężarem i jesteśmy zwyczajnie nieszczęśliwi.

Rozpoznanie problemu

Co wtedy zrobić? Po pierwsze trzeba taką sytuację rozpoznać. Przyznać, że istnieje i że nas męczy. Po drugie, zapytać siebie na czym polega nasz dylemat. Bądźmy ze sobą szczerzy: czujemy się źle, bo wybierając jedną rzecz, tracimy tę drugą. Każdy rodzaj przygnębienia polega właśnie na tym.

Nawet w przypadku, gdy odszedł nam ktoś bliski, to i tak źródłem naszego nieszczęścia jest ten sam dylemat: “Co mam zrobić? Jeśli pójdę przez siebie tak, jak gdyby nigdy nic, to jeszcze niechcący zgorzknieję. Jeśli zaś przytłumię rozpacz, to któregoś razu wyjdzie mi ona bokiem i to do tego w najmniej spodziewanym momencie. Jeśli jednak moja żałoba będzie zbyt długa, zmarnuję swój czas tkwiąc w bezczynnym ubolewaniu”.

Myślimy potem: “Rok żałoby to w sam raz, tak wypada, kogo to obchodzi, że tak w rzeczywistości czuję się świetnie”, albo: “Tańczę, spotykam się z ludźmi, ale w środku serca płaczę. Czasem nawet mam ochotę komuś przywalić”.