Kategorie
duchowość filozofia partnerstwo psychologia

Powód samotności

W ostatnim wpisie mówiłem o tym czym jest dla mnie bhakti-joga. Zanim któregoś razu opublikuję czym ona jest podręcznikowo, weźmy praktyczną bolączkę na którą daje ona ciekawą perspektywę. Temat samotności.

Przetłumaczę teraz artykuł ze strony jiva.org. Pisze tam mój nauczyciel i wybieram takie, które mnie na dany moment ciekawią. Nie będę ich tłumaczył bez własnego komentarza, bo jest tam sporo terminów, które trzeba wyjaśnić.

Pierwszy tekst dotyczy samotności. Ostatnio mam z nią więcej do czynienia więc mnie zainteresował. Nie jest to doświadczenie wyłącznie przykre. Chociaż czym innym jest bycie samemu, a czym innym samotność. W tym artykule samotność rozumiana jest raczej jako coś niechcianego czy też właśnie przykrego. I chyba z reguły tak się o niej mówi.

Tożsamość duszy

Zaczynamy z grubej rury. Słowa dusza będę tutaj używał do określenia tego, co w sanskrycie nazywa się ātmā. Być może nie jest to najlepsze tłumaczenie, ponieważ ma sporo naleciałości kulturowych. Wolę jednak to niedoskonałe słowo niż tekst przesiąknięty enigmatycznym sanskrytem. Powiem tylko jaka jest podstawowa różnica pomiędzy duszą a ātmą. Otóż dusza w rozumieniu chrześcijańskim ma swój początek, bo tworzy ją Bóg i to w momencie zaistnienia ciała w wyniku miłości rodziców. Jeśli chodzi o wedantę, dusza jest czymś co jest równie stare/młode co Bóg i przechodzi z ciała do ciała. Tak więc ātmā nie została przez Niego stworzona, ale jest częścią jednej z Jego trzech energii – energii pośredniej.

By the way, na samym dole artykułu będzie słowniczek terminów sanskryckich, których tutaj występują.

Mówiąc krótko o energiach Boga, wyróżniamy:
– Wewnętrzną, intymną. Dzięki niej przejawia się łaska.
– Pośrednią, to właśnie my, hurra, niezliczone wieczne dusze.
– Zewnętrzną, tak zwany matrix lub w sanskrycie maja. Energia materialna, natura od namacalnej po atomy, kwarki, struny i wibracje.

No więc prawdziwą tożsamością duszy jest to, że jest ona częścią pośredniej energii Kryszny. Tutaj od razu wtrącę słów kilka.

Tożsamość Boga

Według teistycznej wedanty Bogiem jest Bhagawan Śri Kryszna. Nie kryją się z tym. Tak ma na imię i jest to Bóg osobowy, foremny, a jednocześnie nieograniczony. Jednym z Jego przejawów jest także Bóg bezosobowy, bezforemny, a jednocześnie… też nieograniczony. Ma jeszcze trzeci przejaw, tzw. kontrolera (co jest dla mnie dość zabawnym tłumaczeniem, jako dla programisty), czyli tego który zarządza wszechświatem.

Podsumowując, Kryszna przejawia się na trzy sposoby, jako:
– Bhagavān, czyli ten, który ma pod dostatkiem siły, bogactwa, wiedzy, wyrzeczenia, sławy i piękna. Jest też ponad nimi. Naprawdę, nie mam zamiaru w tym punkcie streszczać tego, kim jest Bhagawan xD
Brahman, czyli ten bezpostaciowy, bezosobowy, bez-bez niczego. To o nim często się mówi, że to siła wyższa czy energia. Nie da się z nim nawiązać relacji, ale intuicyjnie można czuć jego obecność. Nie ma żadnych cech, więc ciężko go sobie wyobrazić, trudno się też do niego modlić. Om.
Paramātmā, czyli ten cały kontroler, zarządca. Żyje w każdej cząstce materii i odpowiedzialny jest za tworzenie świata. Robi to dzieląc się na trzy słynne postaci: Wisznu, Sziwę i Brahmę (to kto inny niż Brahman). Brahma tworzy świat, Wisznu go podtrzymuje, a Sziwa niszczy. I jest to tylko jeden ze światów. Wszechświatów jest mnóstwo.

Tak w skrócie wygląda wedantyjska rzeczywistość. Jest to niedwoista świadomość, w której mamy do czynienia z ogromną różnorodnością. Jak to możliwe? Jest to niepojęte (acintya, może kiedyś o tym więcej), ale jest to odpowiedź na to, że Bóg jest osobą a jednocześnie jest nieograniczony.

Tutaj też duża różnica w tożsamości Boga wobec tego co znamy ze szkoły. Bóg ma w sobie całe zło i dobro i pomiędzy i poza. Nie ma tak, że Bóg jest tylko dobry, a złe to już nie Jego część. Jest wszystkim, a jednocześnie działa z miłości. Hinduizm, ciut skomplikowana sprawa, ale da się!

Sprawa samotności

No dobra, ale co to ma wspólnego z samotnością? Otóż w tym artykule, co go tłumaczę, było odniesienie do tego, co Kryszna mówi w Bhagawatgicie. No więc musiałem wyjaśnić, co to Kryszna, żeby teraz w skrócie powiedzieć, co to Bhagawatgita.

Widać już znane słówko. Bhagawat, czyli w sanskrycie odmiana: “kogo, czego, Bhagawana”, plus gita, czyli pieśń, oznacza razem Pieśń Bhagawana, czyli Pieśń Kryszny lub Pieśń Pana. Jest to jeden z najznamienitszych (!) tekstów tzw. Hinduizmu, który oprócz mnie zainspirował również wielu wybitnych myślicieli z naszego kręgu kulturowego. Gita (tak się na nią mówi w skrócie), podzielona jest na 18 rozdziałów i w środku ma numerowane wersy. Dlatego jak będę się do nich odwoływał to będę pisał np. 3.17, czyli rozdział trzeci, wers siedemnasty.

Także wracając do pierwszego zdania artykułu, który tłumaczę… ojoj, widzę że będzie przeprawa! No więc prawdziwą tożsamością “duszy” jest bycie częścią pośredniej energii Kryszny. Kryszna mówi w Bhagawatgicie, 15.7:

mamaivāṁśo jīva-loke
jīva-bhūtaḥ sanātanaḥ

“Wieczna istota żyjąca jest integralną częścią Mnie samego”.

Tutaj wtręt: ten dziwny język przed tłumaczeniem to sanskryt w transliteracji. Czyta się go bardziej jak angielski, więc po polsku brzmiałoby to:

mama-iwaam-sio dżiwa-loke
dżiwa-bhuutaha sanaa-tanaha

Ale na razie nie będziemy się rozwodzić nad sanskrytem, bo zamienimy się w poetów i nie skończymy tłumaczyć artykułu nigdy!

No więc z racji że dusza, czyli my, jesteśmy pod bezpoczątkowym wpływem niewiedzy co do swojej prawdziwej tożsamości, utożsamiamy się zamiast z częścią Boga z systemem psychosomatycznym, który widzimy w lustrze. Kryszna mówi dalej w tym samym wersie:

manaḥ-ṣaṣṭhānīndriyāṇi
prakṛti-sthāni karṣati

“Uwikłana jest w umysł i pięć zmysłów kognitywnych, które zakorzenione są w naturze materialnej”.

I tutaj ciekawe, bo z pism wynika, że ātmā nie może nawiązać związku (yy, namaślić masła?) z systemem umysł-ciało.

īśād apetasya viparyayo ‘smṛtiḥ (SB 11.2.37)

Dusza, gdy zapomina o swoim źródle, jest zdezorientowana.

Wtręt: SB oznacza Śrimad Bhagawatam. Kolejne święte pismo Hindusów. Mają ich sporo. Ale już widzicie, że powtarza się tam słówko, Bhagawat… aa, bystrzachy! Tytuł ten można przetłumaczyć jako “Wspaniali wielbiciele Bhagawana”.

Idąc dalej czytamy, że czysta dusza (ātmā), posiada zmysł ja jako podmiot bez predykatu… Yyy, co to znaczy? Z polskiego na nasze, to znaczy, że aby przejawić swój zmysł ja, potrzebuje znaleźć jakiś przedmiot. Ci, którzy nie mają wiedzy o Bogu, biorą za przedmiot wyrazu swojego duchowego zmysłu ja energię materialną (prakṛti). Z niej później rozwija się zmysł ja jestem podmiotem działania w materii (ahaṅkara). Dzieje się tak pod wpływem wyrażania siebie poprzez przedmiot posiadania. Jednak w momencie, gdy tym przedmiotem jest energia materialna, rodzi się również złudne ego (asmitā).

Jednak nie na tym koniec. Kiedy mamy już to swoje ja “wsadzone”, powiedzmy, w naturę materialną, to ono szuka swojej wyjątkowej i głębokiej więzi z całością tej natury. Bez niej owo ja doświadcza głębokiej samotności i towarzyszących jej emocji: strachu, podatności na zranienie i bezwartościowości czy bezprzydatności.

Aby sobie z tym poradzić, ahaṅkara utożsamia się innymi wytworami prakṛti, takimi jak rodziny, zespoły czy narody. To z kolei daje jej nam poczucie wartości i dumy, w sanskrycie zwane abhimāna. Duma ta wcale nie jest czymś negatywnym. Daje człowiekowi poczucie szacunku i wartości własnej. Negatywna staje się dopiero wtedy, gdy wyraża się w sposób nieprawidłowy, przesadzony, np. szukające konfliktu.

Także my sami jesteśmy tym czystym podmiotem: ja, lecz poprzez brak wiedzy duchowej utożsamiamy się z materią i myślimy, że to my sami w niej działamy. Wtedy nasze ja (podmiot) robi krok w stronę utożsamienia się z czymś szczególnym, myśląc, jestem czymś. Dopiero potem, z racji dumy, nabywa wreszcie tożsamości tego szczególnego przedmiotu i krzyczy: jestem tym!

Abhimāna, czyli duma, utożsamia się z następującymi cechami:

  • Płcią: “Jestem mężczyzną”,
  • Wiekiem: “Mam 33 lata”,
  • Pochodzeniem: “Jestem Polakiem”,
  • Cechą: “Jestem wysoki”,
  • Emocją: “Jestem wściekły”,
  • Aktywnością: “Jestem programistą”,
  • Posiadaniem: “Jestem bogaty”,
  • Posiadaniem subtelnym: “Znam wiele języków”,
  • Związkiem: “Jestem mężem Marysi”,
  • Statusem społecznym: “Jestem arystokratą”,
  • Statusem religijnym: “Jestem księdzem”.

Na takie oto i inne rozmaite sposoby, właściwy duszy zmysł ja stara się połączyć siebie ze specyficznym wytworem natury materialnej, prakṛti, jej jakością lub działaniem. Jednakże prawdziwy związek między nimi jest niemożliwy. Jak napisane jest w Bṛhad Āranyaka Upaniṣad 4.3.12 (Upaniszady – kolejny zbiór pism świętych):

asaṅgo hi ayam purusaḥ

Dusza nie może tak naprawdę dotknąć ani być dotknięta przez te [materialne] rzeczy.

Ale nawet jeśli byłoby to dla duszy możliwe, aby prawdziwie połączyć się z prakṛti, nie i tak nie byłoby to połączenie długofalowe, ponieważ natura materialna nieustannie się zmienia. Tym samym, z czymkolwiek z natury wieczna ātmā by się utożsamiła, wkrótce by zniknęło lub zmieniło, generując frustrację. Co więcej, nie jest możliwe, aby świadome ja było prawdziwie szczęśliwe z kontaktu z rzeczami nieświadomymi. Przedmioty materialne pozbawione są świadomości i nie posiadają właściwości szczęścia.

Ale pomimo tego, że ātmā doświadcza jakiegoś tam rodzaju spełnienia przejawiając się poprzez przedmiot, z którym się utożsamia, to przejawienie to jest pochodną przedmiotów o innej niż ona naturze. To dlatego jest to w cudzysłowie “spełnienie”, czyli niestałe i niesatysfakcjonujące. Sprowadza ono ātmę do owego stanu niespełnienia, w którym dominuje osamotnione, zagubione ja, niezdolne do satysfakcjonującego przejawienia się w relacji ze światem.

Co robimy z samotnością?

Z reguły zwalczamy samotność starając się ją zignorować. Zajmujemy czymś umysł, by przypadkiem nie mieć czasu i nie zauważyć, jak bardzo nam doskwiera. Ale gdy tylko mamy wolne przebiegi i chwilę na zastanowienie, nadchodzi moment ciszy i uczucia pustki. Wtedy samotność wychodzi z ukrycia.

Bez znajomości wiedzy duchowej nigdy nie będziemy nawet podejrzewać, że całe to ustanawianie naszej tożsamości w relacji z materią jest z gruntu wadliwe. Jedyne co kłuje nas w oczy, to że cechy, z których jesteśmy dumni, są niewłaściwie określone. I to najczęściej przez innych. A gdy czujemy się przez to niespełnieni, to obwiniamy naszych rodziców, przyjaciół, partnerów, żonę, męża, dzieci itd.

Aby zwalczyć (lub uleczyć) samotność, najbardziej polegamy na naszych relacjach międzyludzkich. Dlaczego? Ponieważ takie związki są w naszym doświadczeniu najbliższe duchowemu zjednoczeniu. Ale jako że naturą prakṛti jest fluktuacja, prędzej czy później tracimy kontakt z naszymi ukochanymi, a czasem nawet wcześniej związek zaczyna się psuć i nie jest już taki bliski.

Ze wszystkich związków międzyludzkich, najwięcej nadziei przywiązujemy do tych, które cechuje relacja seksualna. Daje ona poczucie zjednoczenia pomiędzy istotami świadomymi pełniej niż wszystko inne co znamy. Lecz znów, jak wszystko w naturze materialnej, to zjednoczenie i idące za nim spełnienie jest w najlepszym razie przelotne a w najgorszym rozczarowujące.

Bolesna prawda samotności

Prawda jest taka, że nikt nie może przynieść drugiej osobie prawdziwego i trwałego spełnienia. Powodem jest to, że każdy z partnerów jest w rzeczywistości… samotny. Dwoje żebraków nie staje się bogaczami łącząc swoje zasoby. Podobnie, dwie niespełnione osoby nie uzupełnią się poprzez bycie razem. Dlaczego nawet najbliższe sobie romantyczne pary często czują się samotne i niespełnione. Chcąc uniknąć rozstania, odciągają swoją uwagę od napierającej samotności i chodzą na spacery, filmy, koncerty, do baru, itd. Przy czym pamiętajmy, że problem nie tkwi w chodzeniu na spacer czy oglądaniu filmu. A tym bardziej w filmie.

Samotności nie da się zapobiec, dopóki ātmā nie zda sobie sprawy ze swojego wadliwego podejścia, czyli ze swojego starania się w przejawieniu poprzez naturę materialną. Jeśli otrzyma ona informację o Bogu, wreszcie może doświadczyć prawdziwie spełniającego przejawienia się ja w relacji z Nim. Nie ma tutaj alternatywy. Dlatego, w swojej ostatniej nauce, jaką Kryszna przekazał Ardżunie w Bhagawadgicie, zaleca mu, aby zjednoczył się z Nim w miłości.

Bhagawadgita, część Mahabharaty

Tutaj zanim zacytuję, co mu Kryszna powiedział, powiem tylko kto to był Ardżuna. Być może niektórzy z was słyszeli o słynnym eposie Mahabharata. Jest szeroko znany w wąskich kręgach, zarówno z tłumaczeń na polski jak i z dramatu Petera Brooka. W każdym razie to monumentalna historia, której częścią jest właśnie Bhagawadgita. Nie będę jej tutaj streszczał, bo tłumaczenie tego artykułu nigdy się nie skończy, jak prawdziwa miłość, ale ważne nam wiedzieć, że Ardżuna był wielkim wojem, a Kryszna jego przyjacielem. No i tak się złożyło, że Ardżuna w słusznej sprawie stanął do walki z tyranami tamtych czasów, ale z racji swoich przywiązań stracił nagle przed bitwą wszelką ochotę do walki, rzucił łukiem, zaschło mu w ustach i w ogóle dramat. Ale jako że Kryszna był woźnicą jego rydwanu, Ardżuna zaczął mu z tego stanu przygnębienia zadawać pytania egzystencjalne. Odpowiedzi na te pytania to właśnie Bhagawadgita.

Scena z Gity, woźnica to Kryszna, a wojownik z łukiem to Ardżuna

Ale wracając do tematu samotności, Kryszna pod koniec Gity powiedział Ardżunie tak. Gita 18.64-65:

sarva-guhyatamaṁ bhūyaḥ śṛṇu me paramaṁ vacaḥ
iṣṭo ‘si me dṛḍham iti tato vakṣyāmi te hitam
man-manā bhava mad-bhakto mad-yājī māṁ namaskuru
mām evaiṣyasi satyaṁ te pratijāne priyo ‘si me

“Wysłuchaj raz jeszcze Moich wspaniałych słów, największego sekretu ze wszystkich. Ponieważ jesteś mi niezwykle bliski, wyjawię ci to, co jest dla ciebie korzystne. Skoncentruj swój umysł na Mnie, zostań Moim wielbicielem, sługą, i czcij Mnie, oddawaj Mi pokłony. Robiąc to, trafisz do Mnie. To zaprawdę ci obiecuję, ponieważ jesteś mi bardzo bliski”.

By the way, czytajcie sobie transliterację, bo sanskryt ma piękną melodię. Tutaj można posłuchać całej Bhagawadgity: http://www.bhagavadgita.eu/.

Tak więc w rzeczywistości, ātmā (dusza) zawsze powiązana jest paramātmą (duszą wyższą) przy czym choć nie jest to relacja intymna, to istnieje zawsze. Jak mówi Kryszna (Gita 15.15):

Jestem usytuowany w sercach wszystkich istot“.

Konkludując, samotność jest iluzją, przejawem bezpoczątkowego braku rozpoznania istnienia Boga i naszej wiecznej z Nim relacji.

Uff, skończone. Bardzo mi się podoba ten artykuł. Mam nadzieję, że wam również! Jeśli macie jakieś pytania, walcie śmiało. A na koniec jeszcze słowniczek użytych tutaj terminów sanskryckich.

  • arjuna (अर्जुन) imię męskie, oznacza biel, czystość i srebro. Ardżuna jest centralną postacią Mahābhāraty, a tym samym Bhagavadgīty. Przyjaciel Kryszny, wojownik w słusznej sprawie.
  • abhimāna (अभिमान) – przywiązanie do swojej tożsamości na podstawie dumy. Funkcja ahaṅkary.
  • ātma (आत्मा)– w zależności od kontekstu może oznaczać zarówno ciało, umysł, inteligencję, hart lub wysiłek. Najczęściej określa czystą jaźń, która jest indywidualną jednostką świadomości, czyli istotę żyjącą. W innych kontekstach oznacza także nadrzędną świadomość, paramātmę.
  • ahaṅkara (अहंकार) – przywiązanie do bycia podmiotem działania oraz odbiorcą jego rezultatu.
  • asmitā (अस्मिता) – złudna tożsamość, materialne ego.
  • bhagavān (भगवान्) – nadrzędny osobowy przejaw Boga, który jest kompletny w stopniu nieograniczonym, w: piękno, bogactwo, siłę, sławę, wiedzę i wyrzeczenie. Zawiera w sobie brahmana i paramātmę. Jest niedwoistą świadomością, która samoobdarzono jest formą, przekraczającą wszelką zjawiskowość. Posiada osobowość i niezliczone atrybuty, które zapraszają do wzięcia udziału w nieskończonej zabawie boskiej miłości. (Hehe, niezła definicja, prosto z książki)
  • bhagavadgītā (gītā) – pieśń, Pieśń Pana. Opowieść, w której na polu bitwy prowadzony jest dialog pomiędzy Ardżuną a Kryszną. Więcej tutaj: http://www.bhagavadgita.eu/
  • brahman – niedwoisty absolut, pozbawiony wszelkiej formy, jakości i działania. Nieopisany aspekt prawdy, poświata emanująca od bhagavāna.
  • brahma – bóg stwórca.
  • kṛṣṇa – czyt. bhagavān.
  • mahābhārata – największy epos świata, zawierający w jednym swoich rozdziałów bhagavadgītę.
  • paramātmā – jaźń przenikająca i będąca w każdej cząstce zarówno metakosmosu (tam, gdzie tworzy wszechświaty), makrokosmosu (pojedynczego wszechświata) oraz mikrokosmosu (jednostki żyjącej).
  • prakṛti – pierwotna energia materialna, z której pochodzą wszystkie elementy i jakości świata materialnego, w tym umysł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *